Niedawno pisaliśmy o przerabianiu starych aut na napęd elektryczny. To obecnie coraz bardziej popularna metoda na rynku klasyków. Dać nowe życie wiekowej maszynie i uczynić ją ekologiczną? Brzmi świetnie. Okazuje się, że tego typu projektów nie brakuje również w Polsce. Pisaliśmy już o e-Maluchu, a teraz prezentujemy Syrenę 105 EV. To prawdziwa podróż w czasie. Jej nadwozie pochodzi z 1979 r., ale nowe elektryczne życie otrzymała w 2016 r.

Nasze spotkanie z Syreną EV

Po raz pierwszy Syrenę EV zobaczyliśmy w trakcie zlotu klubu EV w 2021 r. w centrum Łodzi. Gdy na parking pełen Tesli oraz innych nowoczesnych aut elektrycznych wjechała niebieska Syrenka, to rozległy się gromkie brawa. Wszyscy zgromadzeni byli pod ogromnym wrażeniem.

Syrena 105 EV - samochód elektryczny z Łodzi

Ten pojazd to dzieło inżynierów Pawła Adamskiego i Tomasza Mokrosińskiego. Specjalnie na potrzeby tego projektu powołali do życia firmę PEVT. Wybór Syreny był niemal oczywisty, ponieważ obaj konstruktorzy są fanami klasycznej motoryzacji, a chcieli stworzyć polski samochód elektryczny. W ręce Pawła i Tomka trafił egzemplarz kultowej "105-tki". Panowie zdecydowali, że chcą zachować jak najwięcej z oryginału. Nie było tutaj mowy o wielkich wyświetlaczach, czy dumnie eksponowanej elektronice. Auto miało być wartościowe nie tylko jako wóz elektryczny, ale również jako klasyk. Dzięki temu mamy do czynienia z Syreną, która ma oryginalne koła, zawieszenie, układ hamulcowy i wiele innych.

Ładowanie formularza...

Ta Syrena jest świetnie wykonana

Trzeba przyznać, że całość jest wykonana z ogromną starannością. Doskonale widać to we wnętrzu, które na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od oryginału. Kierowca wciąż trzyma cienką kierownicę z logo FSM i patrzy na oryginalny prędkościomierz. Podstawowe parametry pracy układu elektrycznego są widoczne na specjalnie wykonanym panelu w desce rozdzielczej, który jest wzorowany na oryginalnym elemencie. Takie inteligentne przekształcenie klasycznego wzoru, daje niesamowity wygląd w stylu retro.

Więcej o parametrach jazdy widać na ekranie smartfona, bo jest to najprawdopodobniej jedyna Syrena wyposażona w gniazdo OBD II. Przed pasażerem znajduje się teraz radioodtwarzacz z Bluetooth, który obsługuje zupełnie niewidoczną instalację car-audio. W kabinie siedzi się na oryginalnych fotelach (a może lepiej pasuje tutaj określenie "krzesłach"), które zostały obszyte zupełnie nową, dwukolorową tapicerką.

Technologia użyta w Syrenie EV

Jest to Syrena 105 (bez Lux), a to oznacza, że pojazd ma dźwignię do zmiany biegów przy kierownicy. Silnik elektryczny wciąż przekazuje moc przez fabryczną 4-biegową przekładnię. Brakuje jedynie pedału sprzęgła - bieg wybiera się tylko raz, przed odjazdem, bez potrzeby jego zmiany w całym zakresie prędkości. Za napęd odpowiedzialna jest trójfazowa elektryczna jednostka na prąd przemienny. Prawie 200 Nm momentu obrotowego i 35 KM z powodzeniem radzi sobie z lekką Syrenką.

Pod maską oprócz samego silnika znajdują się również inne kluczowe komponenty instalacji. Są to kontroler jednostki napędowej, ładowarka oraz bateria. Magazyn energii ma 10,24 kWh pojemności i jest podzielony na 3 segmenty. Dwa znajdują się pod maską, a jeden w grodzi za tylną kanapą. Razem tworzą jeden akumulator, który wykorzystuje ogniwa LiFePO4. Taki zapas prądu starcza na przejechanie ponad 80 km. Oznacza to, że Syrena zużywa kilkanaście kWh na każde 100 km.

Co poszło nie tak?

Mnie najbardziej frapuje zrozumienie historii tego projektu. Dlaczego o tym pięknym samochodzie piszemy dopiero w 2021 r.? Czyżby w 2016 r. było zbyt wcześnie na tego typu innowację? Niestety świat biznesu z jakiegoś powodu nie dał wiatru w żagle łódzkiemu pomysłowi. Dziś każdy z konstruktorów zajmuje się zawodowo czymś innym. Paweł prowadzi Łódzkie Centrum Rowerowe , Tomek rozwija firmę usługową Wujek Akumulator. Wspólnie, nadal zajmują się punktami ładowania do samochodów elektrycznych.

Co dalej z elektryczną Syrenką?

Syrenka powstała w warsztacie PEVT, który oprócz Syreny EV dał życie innym inicjatywom związanym z elektromobilnością. Jest to np. marka EVchargers – związana z ładowarkami do samochodów elektrycznych, a także Łódzkie Centrum Rowerowe, które promuje i wprowadza na rynek elektryczne rowery. Z wypowiedzi konstruktorów można wyraźnie odczuć, że do sukcesu rynkowego w branży konwertowania klasyków na napęd elektryczny sporo zabrakło. Obecnie Syrena służy do testowania superkondensatorów jako pomocniczego zasobnika energii w napędzie samochodów elektrycznych. A Paweł pisze pracę doktorską na ten temat.

Być może czas Syreny EV dopiero nadchodzi

To, że obecnie na całym świecie jest coraz więcej firm konwertujących stare auta na napęd elektryczny, nikogo nie dziwi – to świetne rozwiązanie dla planety, oszczędzające dużo zasobów, a także pozwalające cieszyć się klasykiem na codzień, bez martwienia się o usterkowy silnik spalinowy. Ale gdy w 2014 r. bohaterzy tego artykułu rozpoczynali projekt Syrena EV, to było iście pionierskie przedsięwzięcie.