• Od 2013 r. niemal równocześnie rozwijane były dwa projekty współczesnej Syrenki. Tylko jednemu zespołowi udało się dojść do etapu stworzenia prototypów
  • Elektryczne Vosco EV2 to rozwinięcie Vosco S106EV zbudowanego na bazie spalinowego Vosco S106. Ale przed nimi była pokraczna Syrenka S201
  • Andrzej Stasiak, główny konstruktor FSO Syrena w Kutnie S.A., potwierdził nam, że produkcyjne Vosco EV2 zadebiutuje ok. 7-8 października 2021 r.
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Wskrzesić można dziś wszystko, wszak wszystko da się wyprodukować za pomocą drukarki 3D. Ale przywracać do życia auto, które nie bez kozery nazywano "królową polskich dróg i poboczy"? Okazuje się, że są na to chętni. Tak, chętni, bo do produkcji nowej Syreny dążą dwa niepowiązane ze sobą przedsiębiorstwa. Jedno z błogosławieństwem Fabryki Samochodów Osobowych S.A., drugie starające się o prawa do używania oryginalnej nazwy. Paradoksalnie to właśnie ta druga firma jest bliższa celu.

Przed Vosco EV2 była Syrenka S201

Początkowo o żadnym Vosco nie było mowy, co nie spodobało się firmie AK Motor, założonej przez polsko-kanadyjskiego projektanta i biznesmena. Jego spółka w 2013 r. zaprezentowała wizję Syreny Meluzyny, a w 2015 r. zawarła z FSO S.A. umowę o współpracy w zakresie rozwoju dwóch nowych samochodów. W tym samym roku, dzięki dofinansowaniu ze środków unijnych przyznanemu przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, na drogi wyjechało pięć prototypów Syrenki S201.

Problem w tym, że auta przedprodukcyjne stworzyła... zupełnie inna spółka. Dokładnie była to Fabryka Samochodów Osobowych Syrena w Kutnie założona przez Polfarmex i AMZ Kutno. Prawa do znaku towarowego "Syrena" należały (i wciąż należą) do AK Motor, więc decyzja o nazwaniu konkurencyjnego samochodu "Syrenką" (przyznacie chyba, że różnica jest symboliczna...) doprowadziła do konfliktu prawnego. Syrenka S201 uzyskała jednak małoseryjną homologację i była na dobrej drodze do produkcji.

Była, bo w 2015 r. producentów zaczęła obowiązywać norma Euro 6, a pochodząca od General Motors jednostka benzynowa 1.4 o mocy 90 KM jej nie spełniała. Co było dalej? To już łatwo przewidzieć – nie udało się pozyskać nowego silnika, a to uniemożliwiło uruchomienie małoseryjnej produkcji 2-drzwiowego sedana. Problemy doprowadziły do rozpadu kooperacji Polfarmeksu z AMZ Kutno, a w 2018 r. sprawą zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Samochód miał być, nie ma go, a pieniądze przepadły. Kontrolerzy CBA musieli zatem ustalić, czy niewdrożenie S201 do produkcji nie było celową zagrywką.

Vosco, czyli nowe szaty "Syrenki"

Pozwy sądowe, sprawa w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej i kontrola CBA nie zakończyły jednak historii wskrzeszonej "Syrenki". Prace nad samochodem były kontynuowane, choć już bez udziału AMZ Kutno.

"Formuła współpracy z AMZ Kutno się wyczerpała. Powstał projekt samochodu S201, został zrealizowany, zbudowana została seria samochodów w AMZ Kutno, przeprowadzono proces homologacji i w tym miejscu współpraca przy tym projekcie została zakończona" – informował Maciej Pawlak, ówczesny prezes zarządu FSO Syrena w Kutnie S.A. Ówczesny, bo 23 lutego 2021 r. jego stanowisko objął Krzysztof Debich.

W 2016 r. zaczęto od czystej kartki. Zmieniła się koncepcja samochodu, bo zmieniły się wymagania inwestora. Ktoś całkiem słusznie uznał, że dwudrzwiowy sedan nie będzie cieszył się popularnością wśród klientów, więc zarząd zdecydował się tym razem na pięciodrzwiowego hatchbacka (trzeba było od razu postawić na crossovera!). Efekty można było podziwiać już rok później, kiedy narodził się model S106. Już pod nową nazwą wymyśloną na cześć pomysłodawcy reaktywacji Syreny, czyli Mieczysława Wośko.

Vosco S106 wyglądało nieco lepiej (choć mówiono o większym podobieństwie do Warszawy niż do Syreny), miało reflektory z Fiata 500, felgi i wnętrze z Opla Adama, a pod maską... silnik 1.4 produkcji GM. Tym razem dostosowany jednak do normy Euro 6. W 2018 r. spalinowiec uzyskał homologację, dzięki czemu przedprodukcyjne egzemplarze zostały dopuszczone do ruchu i dalszych testów. Można było spotkać je nawet na ulicy – jednym egzemplarzem poruszali się po Polsce Kamil Jaśkowski i Krzysztof Ruszała z "Absurdów drogowych" emitowanych na antenie TVN Turbo.

Polski "elektryk" od Vosco

Czasy trochę się zmieniły i nagle okazało się, że Polacy marzą już nie tylko o reaktywacji polskiej motoryzacji, ale także o narodowym samochodzie elektrycznym. Pojawiły się konkursy i przetargi stawiające na rozwój elektromobilności, więc łatwiej było uzyskać dofinansowanie na "elektryka".

NCBiR znowu przydzielił kutnowskiej spółce pieniądze na rozwój projektu. Tym razem pochodzące z unijnego grantu Innomoto. Dzięki dofinansowaniu konstruktorom FSO Syrena w Kutnie S.A. udało się przerobić spalinowe Vosco S106 na elektryczne Vosco S106EV. Do e-prototypów trafiły przy okazji reflektory z odświeżonej "pięćsetki" i zupełnie nowe tylne lampy.

Ale to wszystko, wszak, patrząc na deskę rozdzielczą, wciąż można było pomyśleć, że to Opel Adam. Auto nadal nie zachwycało stylistyką (było ociężałe optycznie i toporne w wykonaniu), ale przynajmniej powstało. A to już sukces w przypadku "wskrzeszanych" legend polskiej motoryzacji! Spółka obiecała, że problem nieapetycznego wyglądu zostanie wyeliminowany w udoskonalonej, produkcyjnej wersji modelu, czyli Vosco EV2.

I rzeczywiście opublikowane niedawno pierwsze zdjęcia samochodu pozwalają być dobrej myśli. Jak bardzo zaawansowany jest to projekt i jak bliski (lub daleki...) produkcji małoseryjnej, dowiemy się już wkrótce podczas oficjalnej premiery samochodu i zapowiadanego debiutu marki Vosco Automotive. Marki? Ano tak, w Kutnie mają już bowiem plany na wodorowego vana i współczesną interpretację Poloneza... Ale zanim to nastąpi, zobaczmy, na ile realne jest uruchomienie linii produkcyjnej EV2. Może tym razem obejdzie się bez niezapowiedzianej wizyty kontrolerów z CBA?