• Hyundai Seven Concept zapowiada produkcyjną wersję elektrycznego IONIQ-a 7, czyli większego brata IONIQ-a 5
  • Auto ma przepastne salonowe wnętrze bez kierownicy (zamiast niej jest joystick), ale za to z narożnikiem pełniącym też funkcję leżanki
  • Koreańczycy postawili na ekologię i zdrowie – materiały pochodzą ze źródeł odnawialnych, a kabina ma system automatycznej dezynfekcji

Monstrualny wręcz Hyundai Seven to nie jakiś tam zwykły SUV, lecz "SUEV". Brzmi to dziwacznie, ale litera E nie pojawiła się w nazwie bez powodu. Zdaniem Koreańczyków takie określenie po prostu lepiej pasuje do podwyższonych, elektrycznych modeli z rodziny IONIQ. Marketingowy sposób na wyróżnienie się? O nie, Hyundai nie musiał silić się na takie sztuczki, bo auto skrywa masę intrygujących niespodzianek.

Hyundai Seven – salonka na kołach

O główny wyróżnik modelu zadbali już projektanci wnętrza, wstawiając do kabiny gustowny narożnik pełniący też funkcję leżanki. Prawdę mówiąc, przez ten zabieg wnętrze modelu Seven ma więcej wspólnego z salonem niż z samochodem! Kolejny wyróżnik to odwołanie do modelu Veloster, czyli zastosowanie asymetrycznie rozmieszczonych drzwi (jednej pary po stronie kierowcy i dwóch po stronie pasażera).

Oczywiście, ten salon na kołach to na razie tylko auto koncepcyjne. Hyundai Seven Concept zwiastuje powiększenie rodziny koreańskich "elektryków" o kanciastego SUV-a ze znanym z modelu IONIQ 5 motywem pikselowych świateł. A że środek wygląda jak całkiem przyjemnie urządzony gabinet? Nie mamy nic przeciwko! Nawet Hyundai wspomina w informacji prasowej o krzesłach, a nie fotelach.

Sprawdź też: Hyundai IONIQ 5 73 kWh 2WD – naładowany pomysłami

Część tych rozwiązań z pewnością ulegnie zmianie, wszak w wersji produkcyjnej musi pojawić się chociażby kierownica. Tu do okazjonalnego sterowania autem w trybie manualnym (to wóz głównie autonomiczny) służy joystick wysuwany z siedzenia kierowcy. Kiedy prowadzenie powierzysz autopilotowi, możesz zająć się rozrywką zapewnianą przez multimedia Smart Hub i... zajrzeć do pokładowej lodówki.

Hyundai Seven – z natury "eko"

Przerost formy nad treścią? Twórcom Hyundaia Seven chodziło po prostu o pokazanie możliwości, jakie stwarza zastosowanie wykorzystywanej w IONIQ-ach platformy E-GMP (Electric-Global Modular Platform), a dokładnie, ile dzięki niej da się uzyskać miejsca w kabinie. Wystarczy otworzyć drzwi, by przekonać się, że całkiem dużo, ale jeśli ktoś nie wierzy zdjęciom, to podajemy jeszcze rozstaw osi – wynosi aż 3,2 m!

Równie ciekawe co wzornictwo są materiały wykończeniowe zastosowane we wnętrzu. Są "zielone", bo pochodzą głównie z recyklingu i źródeł odnawialnych. Przykład? Jest tutaj drewno bambusowe, tynk mineralny i bio żywica. Nawet lakier pokrywający karoserię jest bio. Ale Hyundai zadbał też o zdrowie pasażerów – miedź i specjalna tkanina sprawiają, że powierzchnie w kabinie są antybakteryjne. Dodatkowo auto ma układ wentylacyjny zaprojektowany na wzór tego z samolotów, który potrafi izolować przepływ powietrza pomiędzy pasażerami w celu zminimalizowania ryzyka zakażenia. Mało? Proszę bardzo – jest też system sterylizacji promieniowaniem UVC uruchamiający się automatycznie po opuszczeniu pojazdu przez podróżnych.

A to wszystko może stać się naszą normalnością już za kilka lat, gdy na rynku zadebiutuje produkcyjna wersja koreańskiego czyścioszka. Jak będzie jeździć Hyundai Seven, który zapewne zostanie po prostu IONIQ-iem 7? Tego firma nie zdradza, ale obiecuje ładowanie od 10 do 80 proc. w niecałe 20 minut (z mocą 350 kW) i zasięg na poziomie niecałych 500 km. Czekamy!