• Brak przejrzystego i przyjaznego użytkownikom systemu płatności, w tym możliwości użycia zwykłych kart płatniczych
  • Potrzebna jest nie tylko gęstsza sieć, lecz także rozbudowa infrastruktury o udogodnienia znane ze stacji paliw
  • Szczególnie denerwujący są kierowcy, którzy nie zwalniają miejsca po naładowaniu swojego auta
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Dobra wiadomość jest taka, że 62 proc. ankietowanych kierowców aut elektrycznych, którzy w ciągu ostatniego roku przejechali trasę co najmniej 100 km i skorzystali z ogólnodostępnej stacji szybkiego ładowania, miało pozytywne doświadczenia związane z tym procesem. Zła – prawie 40 proc. jest przeciwnego zdania.

Wraz ze wzrostem popularności aut elektrycznych rośnie zapotrzebowanie na publiczne stacje ładowania, a na trasach – na stacje szybkiego ładowania prądem stałym wysokiej mocy. O ile w Polsce szybkich ładowarek jest wciąż jak na lekarstwo, o tyle u naszych zachodnich sąsiadów infrastruktura szybko się rozwija. Mimo to wątpliwości co do możliwości przejechania długiej trasy elektrykiem są i tam jednym z podstawowych czynników hamujących rozwój elektromobilności.

Dalsza część tekstu pod wideo

Dotyczy to jednak w głównej mierze osób, które jeszcze nie mają doświadczeń z samochodami elektrycznymi. Wśród przepytanych kierowców tylko 23 proc. obawiało się, że nie dojedzie do następnej stacji szybkiego ładowania. Za to aż 32 proc. przyznało, że zdarzyła im się nieudana próba naładowania auta. Główne przyczyny to: niegotowa do działania, uszkodzona lub niemożliwa do zlokalizowania kolumna, poza tym – problemy z akceptacją karty lub aplikacji.

Jakie jeszcze powody do niezadowolenia mają korzystający ze stacji szybkiego ładowania na długich trasach? Na ich liście życzeń znalazła się rozbudowa infrastruktury – ułatwienie przebiegu ładowania i płacenia, zadaszenia nad stacjami, udostępnienie toalet i Wi-Fi. Inne postulaty to: niższe koszty, lepsza nawigacja do wolnych i działających kolumn i wyższa moc ładowania.

Szybkie ładowanie elektryka – najlepiej tak jak auta spalinowego

Lubimy to, co znamy, dlatego badani kierowcy uważają, że ładowanie elektryka powinno być równie proste jak tankowanie samochodu spalinowego na zwykłej stacji paliw. Tymczasem właścicielom aut elektrycznych brakuje przejrzystego systemu płatności, który zastąpiłby konieczność użycia wielu kart, aplikacji i kodów QR. 38 proc. ankietowanych uważa, że informacje o kosztach są niewystarczające – kierowca nie wie, ile tak naprawdę zapłaci. Aż 67 proc. życzyło sobie możliwości płacenia za prąd na stacji zwykłą kartą płatniczą. Akurat ten postulat zostanie w dłuższej perspektywie uwzględniony – od połowy 2023 r. wszystkie nowe kolumny mają być zaopatrzone w czytnik takich kart.

O tym, że nawet w Niemczech stacji ładowania jest wciąż za mało, świadczy to, że ankietowanych szczególnie denerwują kierowcy, którzy po naładowaniu akumulatora pozostawiają swój samochód podłączony do kolumny. Aż 73 proc. jest za finansowymi karami, nakładanymi na maruderów w takich przypadkach.

Kierowcy Tesli są znacznie bardziej zadowoleni

Co ciekawe, ADAC jako grupę kontrolną zbadało 100 użytkowników Tesli, które mają swoją własną sieć superchargerów – szybkich ładowarek. Kierowcy Tesli mają znacznie lepsze doświadczenia – tylko co piąty nie jest szczególnie zadowolony. Superchargery Tesli wypadły lepiej we wszystkich badanych kategoriach.

Ładowarki Tesli  Foto: Jonathan Weiss / Shuterstock
Ładowarki Tesli

Mimo wszystkich zgłaszanych krytycznych uwag wynikających z doświadczeń z szybkim ładowaniem na długich trasach ankietowani przez ADAC są przekonani do elektromobilności. Tylko co czwarty wziąłby pod uwagę przesiadkę do samochodu z silnikiem spalinowym, nawet jeśli ceny prądu będą nadal rosły. To samo dotyczy kierowców przemierzających trasy powyżej 250 km – tylko jedna czwarta rozważyłaby powrót do auta spalinowego.

Ładowanie formularza...